Wystąpienie asystenta sekr. stanu ds. Europy i Eurazji Wessa Mitchella na uroczystości zaprzysiężenia

2 listopada 2017
Waszyngton

Panie Sekretarzu – kieruję te słowa do sekretarza stanu Rexa Tillersona –  dziękuję za te miłe słowa. Jestem wdzięczny za zaufanie, jakim zarówno prezydent Trump, jak i Pan mnie obdarzyliście, powierzając mi kierowanie biurem do spraw Europejskich i Euroazjatyckich. Pragnę również wyrazić podziękowanie dla innego specjalnego gościa, który jest z nami dzisiaj – czyli senatora Johnsona, podsekretarza Shannon, przedstawicieli korpusu dyplomatycznego, pracowników Kongresu, jak również wielu moich przyjaciół i kolegów.

Jestem dumny, że są ze mną dzisiaj moja żona Elizabeth oraz dwójka naszych dzieci, Wesley i Charlotte. Podjęcie się moich nowych obowiązków było wynikiem rodzinnej decyzji, a Elizabeth uczestniczyła w jej podejmowaniu na każdym jej etapie. Jestem też wdzięczny członkom mojej rodziny, którzy przyjechali z daleka by być dzisiaj ze mną: moim rodzicom, bratu, siostrze, bratowej, bratanicy, bratankowi, ciotkom, wujkowi, kuzynom, jak również prababci Elizabeth oraz przyjaciołom rodziny z Kalifornii i Hiszpanii.

Jestem szczególnie wdzięczny mojej mamie i tacie, którzy dali swoim dzieciom na całe życie przykład ciężkiej pracy, poświęcenia, jak również służby dla społeczności poprzez zaangażowanie na rzecz spraw dalece wykraczających poza osobistą karierę.

Bardzo się również cieszę, że jest ze mną tak wielu kolegów z Biura ds. Europejskich i Euroazjatyckich. Pragnąłbym bardzo podziękować pierwszej zastępczyni Sekretarza Elizabeth Millard, który bardzo sprawnie kierowała biurem w trakcie procedowania mojej kandydatury; jak również Panu Johnowi Heffernowi i wielu utalentowanym zastępcom sekretarza biura. Szczególnie chciałbym podziękować nieustraszonej Larinie Konold oraz niepokonanemu Daniellowi Stoebe – którzy w ostatnich dniach razem zapanowali nad chaosem w trakcie przejmowania przeze mnie obowiązków. Pragnąłbym również podziękować mojej bezpośredniej poprzedniczce Tori Nuland za światowej klasy zespół, który mi przekazała, oraz mojemu mentorowi oraz przyjacielowi Danowi Friedowi za jego wielomiesięczne doradztwo oraz wsparcie.

Pragnę również podziękować wielu członkom Kongresu oraz personelowi pomocniczemu za ich wsparcie w trakcie procedowania mojej kandydatury. I w końcu, chciałbym podziękować szefowej sztabu, Pani Margaret Peterlin, Panu Brianowi Hookowi z departamentu planowania polityki, Pani Jenifer Wicks z zespołu odpowiedzialnego za przejmowanie obowiązków od poprzedniej administracji, Pani Mary Waters i jej zespołowi z działu prawnego oraz Pani Athenie Katsoulos z zespołu prasowego biura za wszystko co zrobili, by pomóc mi dotrzeć do tego etapu.

Dołączenie do biura jest dla mnie kulminacją intelektualnej i zawodowej podróży, które rozpoczęła się ponad dwie dekady temu. Mieszkałem i pracowałem w Europie, studiowałem języki tego kontynentu, jak również jego historię i geopolitykę, a przez ostatnie dwanaście lat, stałem na czele transatlantyckiego ośrodka analitycznego, o nazwie CEPA, którego analitycy pracowali, a programy były realizowane w krajach europejskich.

Pokoleniowo, jestem pierwszym zastępcą sekretarza w tym biurze, którego kariera w całości przypadała na okres post-zimnowojenny. Był to czas stojący pod znakiem bezprecedensowego pokoju i dobrobytu dla narodów Zachodu – czas większej zasobności i stabilności niż kiedykolwiek wcześniej, czas rozwoju instytucji, nieograniczonego handlu i wolności od strachu przed wojną między wielkimi mocarstwami.

Świat w znanym nam kształcie opiera się na pracy poprzedniego pokolenia Amerykanów, którzy podjęli decyzję, by nie wycofywać się z Europy po Drugiej Wojnie Światowej, tak jak to Stany Zjednoczone uczyniły po Pierwszej Wojnie. Zbudowali oni NATO, rozmieścili stałe amerykańskie bazy w Europie i sformułowali Plan Marshalla. Te działania pomogły europejskim narodom, które wciąż dochodziły do siebie po wojennych zniszczeniach spowodowanych dwoma wojnami światowymi, zewrzeć szeregi, by dać odpór zakusom Związku Radzieckiego. Stanowiło to również polisę ubezpieczeniową dla Ameryki przed powrotem niszczycielskich wojen, które dwukrotnie w dwudziestym stuleciu wciągnęły nas w europejskie sprawy na warunkach, których nie wybraliśmy i po ogromny koszcie wyrażonym w przelanej amerykańskiej krwi i utraconych zasobach.

Obecnie stoimy przed nowymi wyzwaniami. Istnieje niebezpieczeństwo pojawienia się atawistycznie rewizjonistycznej Rosji, która destabilizuje sąsiadów, popiera wrogie reżimy i osłabia Zachód od środka.  Istnieje niebezpieczeństwo pojawienia się radykalnego ekstremizmu, który nawet przy Państwie Islamskim będącym w odwrocie będzie knuć akty barbarzyństwa wymierzone przeciwko naszym obywatelom.  I wreszcie w nas samych pojawia się niebezpieczeństwo, że pozostaniemy obojętni w obliczu narastających zagrożeń, chwiejnych instytucji i słabnącego zaufania do tych idei, na których Zachód został zbudowany jako polityczna cywilizacja.

We wszystkich tych obszarach zadanie, jakie stoi przed nami jest równie poważne jak te zadania, z którymi musiały się zmierzyć poprzednie pokolenia po obu stronach Atlantyku. Zadaniem po 1945 roku było stworzenie nowej i niewyobrażalnej do tej pory rzeczywistości.  Zadaniem po roku 1989 było poszerzenie granic wolności o wcześniej zniewolone kraje Europy Wschodniej.  Zadaniem we współczesnych czasach jest przetrwanie.  Dlatego musimy się jednoczyć, aby utrzymać Zachód jako bastion ograniczonych praw obywatelskich w obliczu zagrożeń, które były nie do pomyślenia po upadku Muru Berlińskiego.  Musimy tak przystosować nasze sojusze, aby sprostać tym niebezpieczeństwom.

Podobnie jak w przeszłości, tak i teraz możemy mieć nadzieję, że cel ten zostanie osiągnięty tylko wtedy, gdy będziemy działać razem.  Bowiem wielkość Ameryki jest nierozerwalnie powiązana z sojuszami. Żaden inny kraj w historii nie miał tylu sojuszników co Ameryka.  Musimy zwrócić się do naszych przyjaciół z apelem, aby poczuli się odpowiedzialni i w równym stopniu ponosili koszty związane z obronnością, by móc sprostać zagrożeniom ze strony wrogich reżimów.  Musimy powiedzieć naszym obywatelom jeszcze raz,  dlaczego Europa ma znaczenie dla Ameryki.  Musimy powiedzieć mieszkańcom Pensylwanii, środkowego zachodu i Teksańczykom dlaczego to, co się dzieje na Bałkanach czy w basenie Morza Bałtyckiego i Śródziemnego ma dla nich znaczenie.  W tym zadaniu kierujemy się bardziej koniecznością niż nostalgią.  Nie ma ani jednej amerykańskiej polityki zagranicznej, począwszy od pokonania Państwa Islamskiego po powstrzymanie Iranu i Korei Północnej, którą udałoby się zrealizować bez udziału Ameryki wespół z Europą.

Tak samo jak nie odniosę sukcesu w nowej pracy jako Asystent Sekretarza Stanu jeśli będę działał w pojedynkę.  Dlatego podziwiam poświęcenie moich kolegów i koleżanek z departamentu europejskiego tu w Waszyngtonie jak i w ambasadach i konsulatach na całym świecie.  Podzielam wasze poświęcenie z jakim służycie krajowi. Czuję się zobowiązany wspierać wasze kariery i kolektywną pracę w tym najlepszym biurze Departament Stanu.  Mam zaszczyt stawiać czoła wyzwaniom naszych czasów u Waszego boku i być jednym z Was.

Dziękuję za ten wielki zaszczyt, aby służyć z Wami.