Wyzwania dla polityki zagranicznej w roku 2017 i w latach następnych

Sekretarz Stanu Rex Tillerson

wystąpienie sekretarza stanu Rexa W. Tillersona
na “2017 Atlantic Council-Korea Foundation Forum”
Waszyngton
12 grudnia 2017

(fragment)

Chcę zatrzymać się chwilę nad kwestią relacji NATO-Europa, którym poświęcona była zresztą jedna z pierwszych wizyt prezydenta. Trzeba z całą wagą podkreślić, że sojusz atlantycki zachowuje swą siłę –  cokolwiek innego by się na ten temat pisało bądź mówiło. Wróciłem właśnie z Europy, gdzie spędziłem cały tydzień: dwa dni w Brukseli i NATO, spotkałem się też z przedstawicielami państw UE. W Wiedniu uczestniczyłem w obradach OBWE, następnie spędziłem cały dzień w Paryżu. Wszędzie tam, gdzie podróżowałem przez miniony tydzień, znajdowałem potwierdzenie trwałych więzi między USA a naszymi wszystkimi partnerami i sojusznikami w Europie.  Panuje również dużą zgodność co do kwestii ważnych dla obu stron, takich jak bezpieczeństwo, gospodarka i handel.

Mamy w tej mierze wiele do zrobienia. Prezydent wysłał naszym europejskim sojusznikom przesłanie – jesteśmy z wami. Zwłaszcza jednak w odniesieniu do NATO, przy pełnym potwierdzeniu wypełnienia naszych zobowiązań wynikających z artykułu 5, nasi partnerzy NATO-wscy i kraje członkowskie powinny pamiętać, że nie mogą prosić Amerykanów, by wykazywali większą troskę o bezpieczeństwo ich obywateli, niż oni sami to czynią.

Prezydent wypowiada się bardzo zdecydowanie na temat podziału kosztów – Amerykanie nie mogą przez kolejne lata brać na siebie nieproporcjonalnie dużych obciążeń; każdy powinien brać część tych kosztów na siebie. W ramach porozumień w NATO wszystkie kraje powinny przeznaczać na obronę 2 proc. PKB. Prezydent wywiera w tej mierze duży nacisk na kraje, których to dotyczy.

Niektóre kraje już zaczęły zwiększać wnoszony wkład. Wpływy do kasy NATO i wydatki wzrosły w tym roku o około 8 proc. Inne kraje złożyły stosowne zobowiązania i plany zwiększenia wydatków na obronę. To umożliwi NATO bardziej zdecydowane działania wobec zagrożeń z południa, gdzie na naszą prośbę NATO skupia większą uwagę w ramach walki z terroryzmem, kraje europejskie bowiem odczuwają największe skutki migracji jako następstwa działań Państwa Islamskiego jak też zagrożeń ze wschodu, czyli ze strony Rosji. Porozmawiajmy zatem o Rosji.

Prezydent jasno powiedział, że jest niezwykle ważne, by Stany Zjednoczone i Rosję łączyły robocze relacje. Dziś tak nie jest. Mówiłem o obszarach, gdzie współpracujemy, czyli w Syrii. Ale inwazja Rosji na Ukrainę jest czymś, czego nie możemy zaakceptować. Podczas ubiegłotygodniowej podróży po Europie mówiłem, że opowiadanie się po stronie konfliktu to jedna rzecz. Rosja stanęła po stronie Baszara al-Asada, my postanowiliśmy inaczej. Nie można jednak tolerować tego, że najeżdża się inny kraj i zagarnia jego terytorium. To stanowi podstawę tak surowych sankcji USA i Europa nałożyły na Rosję; sankcje nie zostaną cofnięte, dopóki inwazja Rosji na Ukrainę nie dobiegnie końca i integralność terytorialna Ukrainy nie zostanie przywrócona.

Podejmujemy próby przełamania impasu, tak by możliwe było wdrożenie porozumień z Mińska na wschodniej Ukrainie. Rozmowy te były zamrożone, kiedy prezydent Trump obejmował urząd. Podczas naszego pierwszego spotkania – podczas mojego pierwszego spotkania z prezydentem Putinem, zostałem zapytany, czy wyznaczymy osobę, z którą mógłby pracować bezpośrednio on i inni przedstawiciele Kremla na rzecz wznowienia tych rozmów oraz ponownego podjęcia niezbędnych działań. Do tego zadania wyznaczyłem byłego ambasadora przy NATO Kurta Volkera. W ramach tych działań koncentrujemy się na wschodniej Ukrainie, bo właśnie tam wciąż utrzymuje się przemoc. W 2017 roku mamy jednak do czynienia z większą liczbą ofiar cywilnych i zabitych niż w roku 2016, o 60 proc. wzrosła liczba przypadków naruszenia zawieszenia broni. Musimy doprowadzić do deeskalacji przemocy na wschodzie Ukrainy. A zatem naszym priorytetem jest położenie kresu przemocy, powstrzymanie zabijania, które ma miejsce na wschodzie Ukrainy. Pracujemy też z Rosją, starając się doprowadzić do porozumienia dotyczącego mandatu sił pokojowych ONZ, które położyłyby kres przemocy. Następnie moglibyśmy przejść do innych elementów, które muszą być tam wprowadzone.

Rząd w Kijowie ma wciąż wiele do zrobienie w zakresie kontynuowania reform i wypełnienia zobowiązań wypływających z porozumień mińskich. Rosja może wykorzystać swoje wpływy wobec sił rebelianckich, które popiera na wschodzie Ukrainy, by położyć kres tej przemocy i tym samym przywrócić nas na ścieżkę realizacji postanowień porozumień mińskich. Powrócimy też do kwestii Krymu. Wiem, że prezydent Putin dał jasno do zrozumienia, że nie jest to temat do dyskusji. Ale w którymś momencie tak się stanie. Jednak obecnie najważniejsze jest powstrzymanie przemocy na wschodzie Ukrainy; następnie ocenimy, czy możemy rozwiązać kwestię Krymu.

W innych obszarach związanych z Rosją szukamy możliwości współpracy w zakresie działań antyterrorystycznych. Zdajemy sobie sprawę, że będziemy musieli nadal stawiać czoło rosyjskim działaniom hybrydowym. Odczuliśmy to w trakcie naszych wyborów, a obecnie dostajemy raporty z wielu krajów europejskich, że odnotowują te same działania. To coś, czego nie rozumiem – dlaczego Rosja uważa, że w jej interesie leży zaburzanie przebiegu wolnych i uczciwych wyborów w innych krajach? Co w ten sposób chce osiągnąć? Nie rozumiem tego i nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Ale jasno dajemy do zrozumienia, że jesteśmy tego świadomi, że musi się to skończyć i że jest to przeszkodą na drodze do ponownej normalizacji naszych relacji.

Utrzymujemy bardzo aktywny dialog z naszymi rosyjskimi partnerami, bardzo intensywny dialog wojskowy, jak również ożywione kontakty dyplomatyczne. Zamierzamy je kontynuować, ale tak jak to już przekazaliśmy naszym rosyjskim partnerom, potrzebujemy pozytywnych wiadomości. Ważne jest, by coś dobrego wydarzyło się w tych relacjach, a dziś trudno taką kwestię wskazać. Wciąż na to czekamy.